Artykuły

Jak wprowadzać dziecku "kłopotliwe" pokarmy? Tłumaczy mama - logopeda

autor: Ewelina Mendala-Kwoczek

Kulinarne przygody z BLW, czyli jak wprowadzać „kłopotliwe” pokarmy. Mama - logopeda podpowie, jak radzić sobie z podawaniem kaszy, mięsa i zup – tak to możliwe.

Ewelina Mendala-Kwoczek jest logopedą, ale przede wszystkim szczęśliwą mamą dwójki dzieci. Zdecydowała się rozszerzać dietę obydwu synków metodą BLW. Jak jej się to udało i jakie to przynosi efekty?

Jak metodą BLW wprowadzać mięso? Czy dziecko je pogryzie?
To bardzo prosta sprawa. Najlepiej jest robić kotlety np. wymieszane z kaszą jaglaną lub inną, warzywami, pulpety gotowane w sosie pomidorowym, klopsiki itp., czyli wszystkie formy mięsa mielonego. Możemy też podać nafaszerowany mięsem makaron w sosie lub kawałek kurczaka pieczonego. Pewnie dziecko go nie zje, ale przynajmniej possie i wyciągnie soki z mięsa, a to też jest wartościowe. Z drugiej zaś strony nie przywiązywałabym aż tak wielkiej wagi do mięsa, bo co mają począć wegetarianie lub weganie? Źródło żelaza można znaleźć także w roślinach – soczewicy, ciecierzycy, bobie, fasoli, w morelach, zbożach, orzechach i wielu innych zielonych warzywach. W Polsce Ministerstwo Zdrowia pozytywnie zaopiniowało dla dzieci dietę wegetariańską, odrzucając wegańską, ale brytyjskie i amerykańskie stowarzyszenia dietetyczne uznały, że nie ma przeciwwskazań, aby dzieci były prowadzone dietą wegańską. Z badań Polskiego Centrum Zdrowia Dziecka wynika, że maluchy, u których stosowano metodę wegańską nie są ani chore, ani gorzej się rozwijają od swoich rówieśników na diecie mięsożernej, są tylko trochę szczuplejsze. Sukcesem jest oczywiście odpowiednio zbilansowana dieta, przyjmowanie witamin B12 i D oraz robienie okresowych badań krwi.

A kasze? Ma jeść je ręką?
Podobnie jak z mięsem. Można robić pyszne jaglane burgery z burakami lub kotlety gryczane, naleśniki z gryki. Jeśli chcemy formę kaszy to po prostu trzeba ją ugotować tzw. na gęsto, by można było ją pokroić w paski. Da się to zrobić prawie ze wszystkimi płatkami, kaszami – manną, jaglaną czy kukurydzianą na pewno. Gotując ją w wodzie można dodać przyprawy, by zmienić jej smak lub sok z owoców, dodać rodzynki lub śliwki suszone. Tylko wyobraźnia nas ogranicza. Stosowanie metody BLW naprawdę rozwija i umiejętności dziecka, jak i rodzica, który przygotowuje posiłki.

To co z zupami? Podawać je w ogóle? Ma je jeść ręką? A jeśli łyżeczką, to czy dziecko ma jeść samodzielnie, czy je dokarmiamy?
Jak najbardziej podawać. Zupy to wartościowa forma podania kilku rzeczy w jednym, choć może być kłopotliwa. Oczywiście jest na to sposób, a nawet kilka:

  • możemy podać zupę (np. zupę krem) wraz z tzw. maczakiem, np. kawałkiem chleba lub warzywa, za pomocą których pobierze zupę lub podawać w kubku ze słomką
  • można część gęstą zupy podać osobno (czyli np. warzywa, mięso) na blacie krzesełka i rzadką osobno w kubku. Dziecko wypije część wodną (tylko nie może być tam nic poza samym płynem, by się dziecko nie zadławiło), a pozostałą część zupy zje paluszkami
  • picie przez słomkę rzadszej części też jest możliwe, jak i podanie dziecku łyżeczki z napełnioną porcją zupy, gdzie dziecko samo próbuje trafić nią do buzi (dobrze mieć wtedy przy sobie chociaż jeszcze jedną łyżeczkę, by dziecko się z nami wymieniło, bo na pewno będzie chciało) lub po prostu samo też macza łyżkę w zupie i zlizuje to, co mu się udało nabrać
  • i oczywiście jest też możliwość nakarmienia dziecka zupą łyżeczką, ale tylko wtedy kiedy maluchowi to nie przeszkadza i nie sprzeciwia się, czyli za jego zgodą, a my nie włączamy przy tym telewizora i nie opowiadamy godzinnej bajki o pingwinku

A jak Pani dzieci radzą sobie z jedzeniem zupy?
Obecnie mój młodszy synek je zupę na kilka sposobów. Raz chce zjeść ją samodzielnie, posługując się łyżką, ręką. Zazwyczaj tak jest przy gęstych zupach kremach. Jak są zupy z kawałkami pokarmów, to wybiera sobie ręką kawałki, a resztę próbuje wypić z miseczki. A ostatnio lubi najpierw jeść sam, pobawić się, poeksplorować, po czym daje łyżkę mnie lub swojemu tacie i otwiera buzię, dając nam do zrozumienia, że to teraz my mamy nabierać pokarm na łyżkę i mu ją podawać albo do rączki, albo do buzi. Zależy od tego, czego od nas oczekuje. Starszy synek oczywiście je sam, choć jego wczesne doświadczenia były podobne do tych opisanych wyżej.

Bobas lubi wybór: ale - czy to znaczy, że dajemy mu to, co lubi, np. słodkie?
Nie. Bobas zjada to, na co ma ochotę, ale z produktów, które jemu podaliśmy. Wybiera sobie kawałek jedzenia, który mu podpowiada. Dzieci lubią słodkie, to fakt, ale lubią też ostre, orzeźwiające, soczyste. Oczywiście prócz nowych pokarmów podajemy mu to, co lubi. Każdy lubi jeść to, co preferuje.