Artykuły

Wpływ metody BLW na rozwój dziecka. Tłumaczy mama - logopeda

autor: Ewelina Mendala-Kwoczek

Jakie są dzieci stosujące BLW? Czy to, jaką metodę karmienia wybiorą rodzice ma wpływ na rozwój dziecka, jego mowy oraz czy daje poczucie komfortu w różnych sytuacjach życiowych? Na te i inne pytania odpowie logopeda i mama.

Ewelina Mendala-Kwoczek jest logopedą, ale przede wszystkim szczęśliwą mamą dwójki dzieci. Zdecydowała się rozszerzać dietę obydwu synków metodą BLW. Jak jej się to udało i jakie to przynosi efekty?

Jakie dziś widzi Pani efekty u swoich dzieci: czy lubią jeść, czy jedzą wszystko, czy grymaszą, czy są zdrowe?
Efektów jest mnóstwo. Moi synkowie to smakosze, lubią wyzwania smakowe. Nie boją się smaków, konsystencji, chociaż mają już swoje ulubione (ten młodszy, który ma roczek jest jeszcze w fazie eksperymentowania i wiele odkryć przed nim). Są to dzieci bezproblemowe, jeśli chodzi o jedzenie. Wszędzie możemy z nimi wyjść, wiedząc, że nie będzie kłopotu z posiłkiem, bo zawsze w każdym domu czy lokalu coś się dla nich odpowiedniego znajdzie. Łatwo takimi dziećmi się opiekuje, nawet wtedy, gdy są pod czyjąś opieką. Chociaż niektórzy mogą mieć problem z tym, że dziecko karmi się samo, ale już nie mają obiekcji, że je wszystko (oczywiście to, co zdrowe). Lubią jeść często i w niewielkich ilościach, chociaż lubią też zjeść spore porcje, ale sami sobie regulują wielkość posiłków, więc nikt ich nie zmusza do dalszego jedzenia, ani nie hamuje ich apetytu. Kiedy mój młodszy synek trzy miesiące pod rząd chciał jadać na drugie śniadanie tylko banany, to nic innego nie wypadało mi zrobić, jak mu je podawać (czasem zjadał od razu dwa) i czekać, aż mu się znudzą. Potem przechodził etap winogron, ale tylko zielonych, do tych różowych musiał się przekonać, że to jest to samo, co te zielone.

A co z ich rozwojem motoryki?
Pod względem manualnym są dużo bardziej sprawniejsze niż ich rówieśnicy. Gdy moje niespełna trzyletnie dziecko zaczęło chodzić do przedszkola, usłyszałam, że to niezwykle samodzielne dziecko. Je i pije samo, gdzie niektóre dzieci były zdumione, że postawiono przed nimi szklankę z piciem a nie kubek „niekapek” lub bidon, a pomoc podczas jedzenia była nieunikniona. Byłam dumna z mojego malucha. Może wydać się to paradoksem, ale im większe dziecko, tym drobniejszy pokarm preferuje, by móc wydłubywać nawet ziarenka ryżu z pokarmu, ćwicząc tym samym chwyt szczypcowy, stąd ten niezwykły rozwój motoryki małej. Zatem moje dzieci aktualnie dostają mniejsze kawałki lub sami sobie je rozdrabniają na mniejsze, np. placuszek siekają na mniejsze kawałki. Ostatnio usłyszałam wyznanie jednej z mam, że swojej córce (ponad dwuletniej) dała pierwszy raz udko pieczone z kurczaka. Oniemiałam (to co jadło?). Dlatego właśnie cenię sobie bardzo BLW, że nie ma tu mowy o przedłużaniu okresu podawania papek. A można się w tym zapędzić, jak widać.

Kiedy należy wprowadzać dziecku sztućce?
Nie ma dokładnie wyznaczonego terminu. To dziecko decyduje, kiedy zechce wziąć sztućce do rączki. Podajemy mu je wtedy, gdy wykaże zainteresowanie nimi. Młodszy synek od dłuższego czasu (mniej więcej od dziewiątego miesiąca) zaczął dopominać się o sztućce, wyrywając nam je z rąk. Obserwując nas podczas posiłku, sam chciał spróbować jadać przy pomocy widelca lub łyżki. Dostał swój upragniony widelec i za każdym razem kiedy udało mu się nabić pokarm na niego śmiał się w głos i klaskał sobie, że się udało. Jeden i drugi synek dość sprawnie posługiwali się sztućcami (lepiej widelcem i od tego należałoby zacząć, łyżka wymaga więcej sprawności) przed swoimi pierwszymi urodzinami.

Jako logopeda: czy widzi Pani różnice między dziećmi, które odżywiane były tradycyjnie, a dziećmi odżywianymi metodą BLW?
Tak. Są one często znaczne, chociażby patrząc na sferę rozwoju motoryki małej czy jamy ustnej. To, jaką metodą karmione są nasze dzieci, ma ogromny wpływ na jego rozwój mowy. Te karmione BLW są przede wszystkim samodzielne i otwarte. Nie mają zazwyczaj problemu z wadami wymowy w porównaniu do dzieci za długo karmionych łyżeczką. Ma to związek z połykaniem infantylnym, kiedy to język nie jest pionizowany, a jest to potrzebne nie tylko do prawidłowego przełykania, rozdrabniania pokarmów i przesuwania ich w głąb jamy ustnej, ale także przy poprawnej wymowie niektórych głosek.

Jaka jest zatem różnica między samodzielnym przyjmowaniem pokarmów przez dziecko, a tym za pomocą łyżeczki?
Dzieci, które jedzą samodzielnie wykonują przede wszystkim ruchy żujące, które rewelacyjnie ćwiczą mięśnie warg, policzków, żuchwy, języka i nie utrwalają oddychania przez usta, co z kolei niekorzystnie wpływa na rozwój żuchwy i pionizację języka, która jest wtedy niemożliwa, a to znów prosta droga do wad wymowy. Obecnie wiele małych pacjentów boryka się z infantylnym połykaniem, zbyt późnym odstawieniem od butelki, kubków „niekapków”, które nic nie wnoszą pożytecznego. Niejednokrotnie terapeuci uczą dzieci samodzielnego jedzenia i przełykania. Koordynacja oko-ręka-buzia, która ma miejsce w BLW to jedna z najlepszych terapii.